25 maja 2016

teksty

Poczytaj

 

Piach

wielki obraz jak mapa ciała
znów centralnym punktem głowa została
niebieska linia życia znów przerwana
niedokończony sen – rozmowa urwana
tysiące luf męczących cień twojej głowy
tysiące szarych korytarzy
pieniądze przechodzące z ręki do ręki
wyznaczają cel z reguły niewielki

gdy piach zasypuje twą głowę
krążąca w żyłach krew zamyka obieg

po pierwsze jest tak, że podglądają cię
po drugie jest tak, że nakłaniają cię
po trzecie jest tak, że oszukują cię
po czwarte jest tak, ze ukrzyżują cię

 

Populacja

wszystko zaczęło się dokładnie pięć po ósmej
tak jak miało to być
zgasło słońce i skończył się świat
tak jak miało to być

populacja zbliża się wielkimi krokami
zaleje ziemię swymi strumieniami

zgasły fabryki i skończył się świat
tak jak miało to być
wziął nóż i wyciął jeden dzień
tak jak miało to być

populacja zbliża się wielkimi krokami
zaleje ziemię swymi strumieniami

masową kulturą została coca-cola
tak jak miało to być
pieniądz stał się bogiem i panem
tak jak miało to być

inflacja zbliża się wielkimi krokami
podaż pieniądza nad towarami

 

miasto nocą

miasto nocą pije twoją krew, pije krew
miasto nocą trawi twoje sny, twoje sny
a przecież to ono umiera
przecież to ono umiera
przeciez to ono umiera na krzyżu
nie ty, nie ty, nie ty, nie ty, nie ty

kneblem chodnika zatyka ci usta
dziecinnym buntem wypełnia twój czas
złudą jest iż budzisz się co rano
jego masz myśli i jego nosisz płaszcz

w gęstwinie jego kroków w jazgocie jego dni
w gęstwinie jego kroków w jazgocie jego dni
uwierzysz, że prawdą jest ono a nie ty
nie ty, nie ty, nie ty

przestaniesz ufać drzewom i kamieniom
to one dla ciebie będą jedną przypowieścią będą

miasto nocą pije twoją krew, pije krew
miasto nocą trawi twoje sny, twoje sny

 

Murawiew (sł. Wiesław Kazanecki)

układał tańce wodzirej
i tańczył po nim nie byle kto
i stwórca co już wszystko wie
powstrzymał swój szyderczy śmiech

zakładał stryczki murawiew
i wieszał stu każdego dnia
więc stwórca co już wszystko wie
powstrzymał swój szyderczy śmiech

pomylił drogę nie jeden z nas
a szuka celu tam gdzie chce
więc stwórca co już wszystko wie
powstrzymał swój szyderczy śmiech

 

Nielegalny

potrzebne pozwolenie
kwit na myślenie
potrzebne pozwolenie
jak na broń

sposób nietypowy
na użycie głowy
wymaga akcyzy
w kraju wron

głęboko mam
poprawny ton
legalna wyobraźnia
to oksymoron

potrzebne pozwolenie
kwit na myślenie
potrzebne pozwolenie
jak na broń

ładunek stutonowy
chcą wepchać do głowy
obcymi ideami
mierzą w skroń

nie słucham nic
choć wieczna noc
pomysłów nielegalnych
podpalam stos

 

Nie pytaj

w szklane ucho wyszeptać prawdę
że krew nie płynie lecz stoi
i tylko kipi czasem

nie pytaj lepiej nie wiedzieć

oczom kamiennym pokazać
ostatni cud świata
jeden raz i wydłubać je niech się toczą

nie pytaj lepiej nie wiedzieć

i niech język drewnem stanie
w ust żelaznej jamie
spalić go żywcem i wyrwać
by nie zdradził

nie pytaj lepiej nie wiedzieć

 

Beata / Gdzie jesteś?

zbyt krótkie spotkanie
w za zimny poranek
i słońca ogryzek
by ciebie mniej widzieć

brudny przystanek
milczące rozstanie
autobus bez okien
na deszczu sam moknę

co zrobiłaś mi? dlaczego odeszłaś z nim?
powiedz dlaczego nie chcesz chodzić ze mną, Beato!

spoglądam tępo w mgłę
może wyłonisz się z niej
wczoraj też byłem tu
i jutro stać będę znów

może to ja jestem mgłą
lub jakąś jesienną zjawą
a może tu czeka zły duch
gościa co wpadł pod autobus

co zrobiłaś mi? dlaczego odeszłaś z nim?
powiedz dlaczego nie chcesz chodzić ze mną, Beato!

gdzie jesteś? szukam ciebie po całym mieście
no, gdzie? gdzie?